Blaski i cienie kanałów filmowych
O filmach emitowanych nie w kinach, ale na kolejnych kanałach telewizyjnych mówi się sporo, nie można przy tym nie zauważyć tego, że nie zawsze wypowiadamy się na ich temat w sposób pełen entuzjazmu. Owszem, cieszymy się z istnienia kanałów takich, jak HBO program TV zyskuje bowiem w znaczący sposób na ich propozycjach, nie oznacza to jednak, że nie zmienilibyśmy chętnie ich ramówek. Tym, co budzi nasze zadowolenie jest oczywiście szybki dostęp do filmowych nowości, w tym i takich, które jeszcze całkiem niedawno promowano jako wyjątkowo udane debiuty reżyserskie i aktorskie i nagradzano na prestiżowych festiwalach. Jeszcze niedawno na emisję podobnych filmów musieliśmy czekać latami teraz zaś od premiery kinowej mija zaledwie kilka miesięcy, a my możemy już cieszyć się z rodzinnego seansu w sobotni lub niedzielny wieczór. Niestety, programy takie, jak choćby HBO mają nie tylko swoje plusy, ale również niedostatki wśród których na szczególną uwagę zasługuje to, że mówimy w ich przypadku o ramówkach wypełnionych przez powtórki. Owszem, ich istnienie nie może nie cieszyć osób zabieganych, w pewnym momencie zaczynamy mieć jednak dość filmów emitowanych kilkanaście razy w ciągu kwartału.